ROZDZIAL 32
Dottore przechadzał się wzdłuż korytarzy, obracając list Capitano w dłoniach.
Nie mógł się powstrzymać.
Nie byłby sobą, gdyby nie zajrzał do środka.
Gdy tylko dotarł do swojego laboratorium, ostrożnie rozwinął papier i zaczął czytać.
Każde słowo było przesycone czymś, czego nigdy nie spodziewałby się po Capitano. Było w nich... ciepło.
Nie spodziewał się też, że list będzie aż tak łatwy do zmanipulowania.
Zaśmiał się pod nosem.
— Ach, Capitano... tak naiwny.
Wziął pióro i zaczął powoli, starannie zmieniać treść.
Zamiast słów troski – subtelne sugestie o nielojalności wobec Tsaritsy.
Zamiast wspomnień o ich relacji – linijki, które mogłyby wyglądać jak zasiane ziarna buntu.
Nie musiał zmieniać wszystkiego.
Wystarczyło kilka drobnych słów.
Tylko tyle, by ktoś, kto przeczyta list, zaczął wątpić.
Być może nawet sama Tsaritsa.
Gdy skończył, spojrzał na swoje dzieło.
Doskonale subtelne.
Wiedział czego chce - władzy. uznawania.
Miejsca w Capitano.
Oryginalny list?
Zniknął w płomieniach jego lampy.
A fałszywy, starannie przygotowany, zostanie przekazany salej.
Dottore uśmiechnął się pod nosem.
Teraz wystarczyło czekać.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Com