Truyen2U.Net quay lại rồi đây! Các bạn truy cập Truyen2U.Com. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền mới này nhé! Mãi yêu... ♥

ROZDZIAL 39

Tori nigdy nie sądziła, że powrót do domu może tak boleć.

Jeszcze kilka godzin temu była pewna, że po tylu miesiącach rozłąki wpadnie prosto w ramiona Capitano. Że w końcu będzie mogła spojrzeć mu w oczy, dotknąć jego dłoni, poczuć to znajome ciepło, które czuła tylko przy nim.

A teraz...

Stała w swoim pokoju, patrząc na swoje odbicie w lustrze. Twarz miała bladą, oczy czerwone od powstrzymywanego płaczu.

Nie było go.

Nie zostawił żadnego listu, żadnej wiadomości. Nic.

Dottore twierdził, że został odsunięty, ale Tori nie chciała mu wierzyć. Nie mogła. A potem...

Mitsuki i Tartaglia.

Zacisnęła pięści.

Jeśli to, co powiedział Dottore, było prawdą... Jeśli naprawdę to oni przyczynili się do tego, że Capitano tu nie było...

Nie miała pojęcia, co zrobi.

Ale musiała się tego dowiedzieć.

– MITSUKI!

Tori wpadła do korytarza, nie przejmując się niczym. Było jej wszystko jedno, że krzyczy, że jej głos rozbrzmiewa echem po zamku.

Wszyscy się odwracali. Żołnierze Fatui spoglądali na nią z zaskoczeniem, a niektórzy nawet odsunęli się, robiąc jej miejsce.

Nie obchodziło jej to.

W końcu zobaczyła ją – Mitsuki stała przy oknie, w rozmowie z jakimś agentem.

– MITSUKI, TY ZDRAJCO!

Agent wycofał się natychmiast.

Mitsuki powoli odwróciła się w jej stronę, unosząc brwi.

– Czego chcesz? – zapytała lodowato.

Tori czuła, jak jej serce wali w piersi.

– To prawda? – wysyczała. – To TY doniosłaś na Capitano?!

Mitsuki przez chwilę milczała.

– Doniosłam? – prychnęła. – Może trochę, ale tylko dlatego, że...

– Nie masz pojęcia, CO zrobiłaś! – Tori zbliżyła się gwałtownie, czując, że nie może powstrzymać łez. – Zabrałaś mi go!

Mitsuki zmrużyła oczy.

– Nie dramatyzuj.

– Jak mam nie dramatyzować, skoro straciłam najważniejszą osobę w moim życiu?!

W korytarzu zapadła cisza.

Tori oddychała ciężko, czując, jak wszystko w niej się pali.

Mitsuki westchnęła i założyła ręce na piersi.

– Ktoś mnie perfidnie namówił – powiedziała w końcu. – Dottore coś knuł i...

– I tak po prostu dałaś się zmanipulować?!

– Nie wiedziałam, że to on napisał ten list! – warknęła Mitsuki. – Poza tym, to nie tak, że sama to wymyśliłam.

Tori zacisnęła pięści.

– Chcesz powiedzieć, że jesteś ofiarą?

– A co, nie jestem?! – Mitsuki uniosła głos. – Tsaritsa i tak miała na niego oko, ja tylko...

– Nie obchodzi mnie to! – wrzasnęła Tori. – Przez ciebie nie mogę się z nim zobaczyć! Przez ciebie myśli, że go zdradziłam!

Mitsuki spojrzała na nią ze zmęczeniem.

– Jesteś naiwna, jeśli myślisz, że to wszystko było tylko moją winą.

Tori otworzyła usta, ale nie wiedziała, co powiedzieć.

To wszystko...

Nic już nie miało sensu.

Wzięła głęboki oddech i spojrzała Mitsuki prosto w oczy.

– Nigdy ci tego nie wybaczę.

Odwróciła się i odeszła, zostawiając ją w milczeniu.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Com