Truyen2U.Net quay lại rồi đây! Các bạn truy cập Truyen2U.Com. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền mới này nhé! Mãi yêu... ♥

ROZDZIAL 43

Tori nie mogła spać tej nocy. Przewracała się z boku na bok, myśląc o słowach Mitsuki. „Capitano wraca."

Czy to prawda? A jeśli tak... czy po tym wszystkim on jeszcze chciałby ją zobaczyć?

Leżała tak przez kilka godzin, aż w końcu podniosła się gwałtownie. Musiała coś zrobić. Nie mogła po prostu czekać.

***

Rankiem ruszyła do siedziby Fatui, ale nie do głównej sali, gdzie spotykali się Harbingerzy, tylko do części administracyjnej. To tam pracowali informatorzy i urzędnicy, którzy mogli wiedzieć więcej.

Zatrzymała się przed drzwiami jednego z pokoi. W środku siedział Pantalone, zajęty przeglądaniem dokumentów.

— Tori? — uniósł brew, gdy weszła bez zaproszenia. — Czym mogę służyć?

— Mam do ciebie pytanie — powiedziała prosto z mostu. — To prawda, że Capitano wraca?

Pantalone oparł się wygodniej w fotelu, składając dłonie na blacie.

— Skąd masz takie informacje?

— To nie ma znaczenia — odparła ostro. — Powiedz mi, czy to prawda.

Bankier uśmiechnął się lekko, jakby bawiła go jej desperacja.

— Jeśli to prawda... jakie masz wobec niego plany?

Tori zacisnęła pięści.

— Nie twoja sprawa.

Pantalone zaśmiał się cicho.

— Jak zwykle jesteś niecierpliwa. Ale cóż, nie mam obowiązku niczego przed tobą ukrywać. Tak, Capitano wróci.

Serce Tori przyspieszyło, ale nie dała tego po sobie poznać.

— Kiedy?

— Za miesiąc, tak jak ci powiedziano.

Pokiwała głową i już miała się odwrócić, gdy usłyszała jego kolejne słowa:

— Ale nie oczekuj, że wróci taki sam, jakim go zapamiętałaś.

Zatrzymała się w miejscu.

— Co masz na myśli?

Pantalone podniósł się i podszedł do okna.

— Wyrzucenie go z Fatui na kilka miesięcy nie było dla niego przyjemnym doświadczeniem. Nie wiem, co dokładnie zrobił w tym czasie, ale jeśli myślisz, że wszystko wróci do normy, to możesz się rozczarować.

Tori przygryzła wargę.

— Przekonam się sama.

Nie czekając na dalsze odpowiedzi, wyszła z gabinetu i szybkim krokiem udała się do swoich kwater.

Mitsuki miała rację. Capitano wraca.

Ale co to oznaczało dla nich?

*** TIMESKIP ***

Następne tygodnie dłużyły się niemiłosiernie. Tori czuła się rozdarta. Z jednej strony nie mogła doczekać się jego powrotu, z drugiej – bała się tego, co zastanie.

By odciągnąć myśli, zaczęła spędzać więcej czasu na treningach. Pewnego wieczoru, wykończona po kilku godzinach walki, wróciła do pokoju i opadła na łóżko.

Zanim zdążyła zasnąć, rozległo się pukanie do drzwi.

— Czego? — burknęła, nie podnosząc się.

— To ja — usłyszała głos Mitsuki.

Westchnęła, ale wstała i otworzyła drzwi. Mitsuki stała na progu z zadziornym uśmieszkiem.

— Wyglądasz jak zombie.

— A ty wyglądasz jak ktoś, kto zaraz dostanie w twarz — odparła Tori, opierając się o framugę.

Mitsuki roześmiała się i weszła do środka.

— Po co przyszłaś?

— Żeby ci przypomnieć, że twoje życie miłosne to telenowela, a ja mam najlepsze miejsca w pierwszym rzędzie.

Tori przewróciła oczami.

— Mitsuki, przysięgam, jeśli przyszłaś tylko po to, żeby mnie wkurzyć...

— Nie tylko. Chciałam ci powiedzieć, że lepiej się przygotuj. Twój ukochany może wrócić bardziej... chłodny niż zwykle.

Tori zmrużyła oczy.

— Dlaczego to mówisz?

Mitsuki wzruszyła ramionami.

— Po prostu mam przeczucie.

Tori zacisnęła pięści.

— Nie obchodzi mnie, jaki wróci. Po prostu chcę go zobaczyć.

Mitsuki uśmiechnęła się tajemniczo.

— W takim razie powodzenia.

I wyszła, zostawiając Tori z mętlikiem w głowie.

Za miesiąc.

Za miesiąc wszystko się wyjaśni.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Com