ROZDZIAL 5
Tori stała w korytarzu, wciąż trzymając w dłoni kartę, którą przekazał jej Capitano. Czuła, jak jej serce bije szybciej, a myśli kłębią się w głowie. Spotkanie z jednym z najwyższych rangą oficerów Fatui nie było czymś, czego mogła się spodziewać, szczególnie w takim momencie. Czuła na sobie ciężar jego spojrzenia, jakby nie tylko patrzył na nią, ale i przez nią, szukając czegoś, co ona sama nie była jeszcze w stanie dostrzec.
Spojrzała na kartę, starając się ocenić jej znaczenie. Jej ręce drżały nieznacznie, a serce wciąż biło w przyspieszonym rytmie. To, co powiedział, brzmiało niewinnie – "Pantalone chce, abyś przekazała to osobiście." Ale coś w tonie Capitano sugerowało, że to zadanie było bardziej skomplikowane, niż się wydawało.
Skręciła w korytarz prowadzący do gabinetu Pantalone, ale jej myśli nie mogły się skupić na niczym innym, jak na Capitano. Jego obecność, jego zimny, ale przenikliwy wzrok – wszystko to było jak niewidzialna sieć, która ją otaczała. Nigdy wcześniej nie spotkała kogoś takiego.
Gdy dotarła do drzwi gabinetu Pantalone, stanęła na chwilę, próbując uspokoić oddech. Wzięła głęboki wdech, a potem nacisnęła klamkę. Drzwi otworzyły się cicho, a ona weszła do środka.
Pantalone siedział przy biurku, przeglądając dokumenty. Zauważył ją od razu, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
– Tori, cieszę się, że dotarłaś – powiedział spokojnie, podnosząc wzrok. – Co się stało, że się spieszysz?
Tori postawiła kartę na biurku, starając się zachować profesjonalizm.
– Capitano przekazał mi to dla pana. Powiedział, że mam to dostarczyć osobiście.
Pantalone spojrzał na kartę, a jego twarz na chwilę stała się poważna. Przewrócił ją, a potem zaczął przeglądać zawartość.
– Doskonale – powiedział w końcu, nie podnosząc wzroku. – To zadanie jest istotne. I pamiętaj, że musisz być ostrożna. Jeśli Capitano przekazuje coś osobiście, to zawsze oznacza, że sprawa jest bardziej skomplikowana niż się wydaje.
Tori poczuła, jak jej żołądek się ściska. W głowie wciąż brzmiał głos Capitano, a jego tajemnicza postawa nie pozwalała jej zapomnieć o tej chwili. To spotkanie było tylko początkiem czegoś większego, czegoś, co mogło zmienić wszystko.
– Tak, sir. Rozumiem – odpowiedziała cicho, nie chcąc zdradzić, że nie była pewna, co tak naprawdę oznaczało to "ostrożnie".
Pantalone skinął głową, zamykając kartę i odkładając ją na bok.
– Dobrze. Teraz, jeśli masz chwilę, chciałbym porozmawiać o innych sprawach. – W jego głosie pojawiła się nuta niecierpliwości, jakby sprawy, o których miał mówić, były równie pilne.
Tori nie miała wyboru, musiała zostać i wysłuchać jego poleceń. Wiedziała, że każda rozmowa z Pantalone może oznaczać coś więcej – nie tylko dla jej misji, ale i dla jej przyszłości w organizacji. Jednak jej myśli wciąż błądziły wokół Capitano i tego, co miało się wydarzyć później. Zastanawiała się, czy ich spotkanie było tylko przypadkiem, czy może był to pierwszy krok w grze, w której nie mogła pozwolić sobie na pomyłki.
A może Capitano nie był tylko jedną z figur w tej grze, ale kimś, kto odgrywał większą rolę w jej życiu, niż zdawała sobie sprawę?
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Com