Truyen2U.Net quay lại rồi đây! Các bạn truy cập Truyen2U.Com. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền mới này nhé! Mãi yêu... ♥

ROZDZIAL 52

TW mischarakteryzacja arlekina

Capitano był przy niej. To było jedyne, co się liczyło – a przynajmniej tak powinna myśleć.

Tori jednak czuła, że nie wszystko zostało rozwiązane. To, co zrobił Dottore, co zrobiła Mitsuki, co zrobiła ona sama – te rzeczy nie znikały tylko dlatego, że Capitano wrócił.

Rankiem wstała wcześnie, ale nie była sama. Capitano siedział już przy stole, przeglądając dokumenty.

— Nie możesz choć na chwilę odpocząć? — zapytała, podchodząc bliżej.

— Nie mam na to czasu — odpowiedział, nie odrywając wzroku od kartek. — Zbyt wiele się wydarzyło. Fatui to nie jest organizacja, w której można sobie pozwolić na przerwy.

Tori usiadła naprzeciwko niego, przyglądając mu się uważnie.

— Więc co teraz?

— Teraz muszę się upewnić, że Dottore nie ma już władzy, jaką sobie uzurpował — powiedział Capitano spokojnie. — I że nikt nie będzie w stanie użyć mnie przeciwko Tsaritsie.

Tori zagryzła wargę.

— Myślisz, że ona... nadal ci ufa?

Capitano zawahał się na sekundę, zanim odpowiedział:

— Tsaritsa nie ufa nikomu.

Tori nie wiedziała, co na to odpowiedzieć.

Nagle do pomieszczenia wpadł chłodny wiatr, gdy drzwi uchyliły się lekko.

— Och, jak miło, że w końcu wróciłeś do życia, Capitano — usłyszała znajomy, spokojny głos.

Odwróciła głowę i zobaczyła Arlecchino, opartą nonszalancko o framugę drzwi.

— Myślałam, że może nie przeżyłeś tej przerwy — dodała z lekkim uśmiechem.

Tori zauważyła, jak Capitano napina mięśnie, ale nie zareagował od razu.

— Wiem, że lubisz dramatyzować, ale nie doceniasz mojej odporności — odpowiedział.

— Może. Ale Fatui wciąż ma dużo do nadrobienia — powiedziała Arlecchino, prostując się. — A ty masz wiele do udowodnienia.

Tori zmarszczyła brwi.

— Co masz na myśli?

Arlecchino spojrzała na nią z nieco kpiącym uśmiechem.

— Chyba nie sądzisz, że możesz tak po prostu wrócić do normalności, prawda? Wiele się zmieniło, odkąd ciebie tu nie było.

Tori spojrzała na Capitano, który wydawał się niewzruszony.

— Nie obchodzi mnie polityka wśród Harbingerów — powiedział chłodno. — Wróciłem i to wystarczy.

— Och, zobaczymy, czy Tsaritsa podziela twoje zdanie — powiedziała Arlecchino z lekkim śmiechem.

Zanim odeszła, spojrzała jeszcze raz na Tori.

— Uważaj na siebie — rzuciła, a jej oczy zalśniły dziwnym blaskiem.

Tori poczuła, jak coś ściska ją w środku.

Gdy Arlecchino zniknęła, spojrzała na Capitano.

— O co chodzi?

— Arlecchino zawsze ma własne plany — powiedział, odkładając dokumenty. — I nigdy nie zdradza ich do końca.

Tori nie była pewna, czy to było ostrzeżenie... czy po prostu fakt, z którym musiała się pogodzić.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Com